Dyskusyjny Klub Książki – 29 stycznia: Służące do wszystkiego

Awatar Bogusława Serzysko

Styczniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki otworzyło nowy rok czytelniczych rozmów, wyzwań i podsumowań. Naturalnym i już stałym dopełnieniem tych noworocznych dyskusji był wybór książki ubiegłego roku – okazało się, że spośród 10 przeczytanych książek w 2025 roku najwyżej oceniłyśmy powieść „Spotkajmy się w Monako”, która szczególnie mocno zapadła w pamięć wszystkich uczestniczek. Czy będzie tak także ze styczniową lekturą? – o tym przekonamy się już za 12 miesięcy.
Rok 2026 przywitałyśmy lekturą wymagającą, poruszającą i ważną — „Służące do wszystkiego”. Książka stała się punktem wyjścia do rozmów o losach kobiet, realiach życia codziennego w minionych dekadach oraz społecznych nierównościach, które przez lata pozostawały w cieniu. Dyskusja była pełna emocji, osobistych refleksji i pytań, które na długo pozostaną z uczestniczkami spotkania.
W oparciu o artykuły prasowe, anonsy i broszurki oraz wspomnienia naszych sławnych przedstawicieli świata kultury, a także samych służących, powstała książka Joanny Kuciel-Frydryszak pt. „Służące do wszystkiego”. Reportaż historyczny opiera się na przeżyciach grupy społecznej, która funkcjonowała na przestrzeni XIX i XX wieku. Przedstawione w książce dokumenty ukazują szeroki obraz niesprawiedliwości i cierpienia służących, przeważnie kobiet. Książka ukazuje świat „białych niewolnic”, które muszą mierzyć się z szeregiem problemów takich jak: fatalne warunki zakwaterowania i higieny, niskie uposażenie, nadmiar obowiązków, brak należytego czasu na wypoczynek, odbieranie prywatnych dokumentów, nagminne zwolnienie, brak wsparcia przez organy państwowe i perspektywa spędzenia starości w przytułku.
Rozrastające się miasta i bogacenie mieszczan doprowadziło do wzrostu zapotrzebowania na służbę uniwersalną: tzw. służące do wszystkiego. Przybywające ze wsi rzesze młodych kobiet i dziewcząt trafiały do Biur Służących, a nieliczne z nich znajdowały pomoc płatną w Stowarzyszeniach Sług Katolickich, u tzw. „Zytek”. Tam uczono je gotowania, higieny, sprzątania i moralności ze szczególnym naciskiem na zasady chrześcijańskie oraz światopoglądu, w imię którego kobiety z ich warstw społecznych stworzono i powołano do wiecznej służby. Praca w mieście dla wielu z nich była ucieczką od biedy i surowego ojca, stwarzała szansę na dobre zamążpójście i była pomocą finansową dla pozostawionej rodziny. Trzeba przyznać, że wśród tej służby znajdowały się i takie osoby, które wykorzystywały swoją pracę do bogacenia się kosztem chlebodawców.
Jakie zagrożenia czyhały w mieście na naiwne służące? Kto pochylił się nad ich losem i co z tego wynikło?
Zachęcam do przeczytania tej dobrej książki, bo poszerza perspektywy i pozwala spojrzeć na minioną epokę z zupełnie innej strony, oczami tych, które na co dzień pomijano, którymi pomiatano.
Po tej zajmującej lekturze nie opuszcza mnie pewna konkluzja: co się stało z obowiązkami dawnej służącej do wszystkiego? Przecież nie zniknęły, nadal wykonują je kobiety z tą różnicą, że obecnie muszą łączyć obowiązki służbowe z drugim, niepłatnym etatem w domu. Czy dziś za swoją pracę czują się docenione przez rodzinę i państwo?

Zdjęcie grupowe - jedenaście czytelniczek klubu książki siedzących przy stole
Skip to content