Styczniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki było wyjątkowe – nie tylko dlatego, że rozpoczęło kolejny rok naszych wspólnych literackich zmagań, ale także dlatego, że omawiana książka „Żywe morze snów na jawie” Richarda Flanagana dostarczyła nam wielu refleksji na temat przemijania, pamięci, współczesnego świata i jego problemów. Balansując na granicy snu i jawy przenieśliśmy się z bohaterami książki na tereny Tasmanii – wyspy leżącej u południowo-wschodnich wybrzeży kontynentu australijskiego.
Richard Flanagan, powieściopisarz pochodzący z Tasmanii, zdobywca wielu prestiżowych nagród w tym Nagrody Bookera napisał ciekawą powieść pt. „Żywe morze snów na jawie”, zmuszając czytelnika do zadania sobie ważnych pytań. Książka jest wizją nadchodzącego końca świata opartą na alegorii sytuacji pewnej tasmańskiej rodziny. Ukazuje wpływ tragicznych przeżyć na psychikę i zdrowie najbliższych. Przedstawia przyczyny i skutki zmieniającego się klimatu. Wreszcie, porusza problem obojętności i wrażliwości na ból i cierpienie wszystkich żywych istot.
W czasie gdy pożary trawią Australię i Tasmanię, w szpitalu w Howard Francie zmaga się ze skutkami wylewu. Zaalarmowane przez Tommiego rodzeństwo przybywa, aby za wszelką cenę ratować życie matki. Wraz z postępującą chorobą, kolejnymi udarami Francie, Anna i Terzo ignorują zdanie lekarzy, rozkręcając machinę znajomości, głusi na prośby i ból matki – próbują wszystkimi sposobami utrzymać matkę przy życiu.
Powracająca do domu w Sydney Anna zauważa brak palca u ręki, lecz nikt tego nie widzi, poza nią i matką. W miarę jak traci kolejne części ciała, spostrzega, że ta przypadłość dotyczy wielu innych osób, w tym jej syna Gusa. Za sprawą przypadkowo poznanej w samolocie ekolożki, Anna postanawia zaangażować się w wolontariat.
W mojej ocenie książka Flanagana zasługuje na najwyższą ocenę. Ciekawie napisana z licznymi zaskakującymi zwrotami akcji, ostrzega ludzkość przed katastrofą. W pełni zgadzam się z autorem powieści, który uważa, że ekspansywna działalność człowieka odbiera prawo do naturalnej selekcji florze i faunie tego świata. Polecam książkę wszystkim tym, którym leży na sercu ochrona środowiska.
Elżbieta Szafruga
