Ze wspomnień mieszkanki Niegowonic Władysławy Ryby – relacja ze spotkania Znane i nieznane losy bliskich

Awatar Bogusława Serzysko

W dniu 25 lutego 2026 roku w bibliotece spotkali się pasjonaci historii lokalnej. Tym razem w czasie przenieśliśmy się dzięki utrwalonym wspomnieniom nieżyjącej już pani Władysławy Ryby (z domu Cieślik) do Niegowonic. Tak zaczęła swoją odpowiedź na pytanie o dawne życie: „Ludzie nie mieli pieniędzy nawet na  chleb. My mieliśmy łatwiej, bo tata pracował przy budowie dróg. Starostwo nie miało pieniędzy na zapłatę za pracę, to otrzymywał zapłatę w naturze w postaci mąki, dzięki temu mama piekła chleb. Mieliśmy też małe gospodarstwo, to było łatwiej. Inni nie mieli ani pieniędzy, ani mąki, żyli bardzo biednie. Zazwyczaj jadło się ziemniaki z kwaśnym mlekiem, zacierkę z mlekiem. My mieliśmy co jeść. Mama była zaradna, handlowała śmietaną. Kupowała ją w Chechle i sprzedawała w Dąbrowie Górniczej. Były takie domy w pobliżu nas, że nie było jedzenia, ludzie żyli bardzo, bardzo biednie”. Na pytanie o uroczystości rodzinne np. o komunię św. – tak wspomniała ten dzień: „Mama kupiła mi sukienkę, ale na buty nie miała już pieniędzy, dlatego poszłam w tenisówkach. Po komunii był poczęstunek na plebanii. Był to kawałek ciasta i kakao. Potem wróciłam do domu i poszłam pilnować gęsi. Pamiętam domy w Niegowonicach, których dachy kryte były słomą. Mój dom rodzinny był też drewniany, ale pokryty papą. Tutaj gdzie obecnie znajduje się sklep, w pobliżu skrzyżowania był staw, teren bardzo mokry. Nasza rodzina miała wielkie szczęście, ponieważ wiele zabudowań w Niegowonicach spaliło się tuż przed wybuchem II wojny światowej, a dom nasz ocalał. Ogień doszczętnie zniszczył zabudowania, które były blisko siebie skupione w okolicy obecnej ulicy Piaskowej i dalej w kierunku ulicy Kościuszki. Pożar rozpoczął się właśnie w pobliżu ulicy Piaskowej i bardzo szybko zaczął się rozprzestrzeniać. To była tragedia dla wielu rodzin, które zostały bez dachu nad głową. Kilka dni później wybuchła II wojna światowa. Bardzo dużo ludzi szło drogą od Dąbrowy Górniczej w kierunku Pilicy. Pamiętam jak przyjechali Niemcy na motorach do Niegowonic, zadawali pytania mieszkańcom, ale ja nie wiem dokładnie o co pytali. Większej ilości wojska nie pamiętam żeby przechodziło przez Niegowonice. Pamiętam za to dokładnie to, co wydarzyło się w Wielki Piątek w Niegowonicach, było to 7 kwietnia 1944 roku. Byliśmy z mamą i bratem w domu, tata wtedy był w Niemczech na robotach. Przyszło dwóch Niemców i kazali nam iść do stodoły sąsiada Cieślika. W tej stodole byliśmy z mamą, byli tam również inni mieszkańcy z sąsiedztwa. Wszyscy przerażeni, baliśmy  się. Długo w środku przebywaliśmy, właściwie do czasu kiedy Niemcy przywieźli zastrzelonych w tym dniu mieszkańców Grabowej i Niegowonic. Zamordowanych położyli na placu w pobliżu domu przy skrzyżowaniu ulic.  Niemcy kazali nam wchodzić jednym wejściem do budynku przy skrzyżowaniu, a po sprawdzeniu na listach kazali nam wychodzić przez drugie pomieszczenie na zewnątrz budynku, gdzie na placu leżeli zastrzeleni mieszkańcy Grabowej i Niegowonic. Musieliśmy się patrzeć na ofiary obławy. Pamiętam jak jeden z mieszkańców Niegowonic, młody mężczyzna, wykazywał jeszcze odruchy życia (pomimo upływu wielu lat od tego tragicznego dla mieszkańców Niegowonic dnia, w oczach pani Władysławy pojawiły się łzy i na nagraniu widoczne było wzruszenie). Niemcy mieli wszystkich ludzi dziesiątkować, gdyby zginął choć jeden Niemiec, to co dziesiąty mieszkaniec miał być rozstrzelany. Potem kazali nam się rozejść do domów. Po powrocie zauważyliśmy brak pamiątkowego zegarka taty. To był zegarek przedwojenny z dewizką, wygrawerowane były na nim róże. Dom nie był zamknięty, bo Niemcy nie pozwolili nam go zamknąć, a zegarek widocznie się im spodobał i zabrali go”. To tylko fragment wspomnień utrwalonych podczas spotkania w 2014 roku z panią Władysławą, który przeniósł nas do Niegowonic lat 30. i 40. XX wieku w trakcie spotkania „Znane i nieznane losy bliskich”.

Ryba Władysława z domu Cieślik z mamą w dniu I komunii św. Zdjęcie ze zbiorów Archiwum Społecznego Biblioteki w Łazach
Skip to content